PROLOG
Błękit.
Błekitna tafla jeziora zlewała się z zachmurzonym niebem.
Wiatr targał falami narzucając im coraz to nowsze kierunki. Drzewa uginały sie pod wpływem siły żywiołu. Nie pamiętam ile czasu stałam na skale wpatrując się w wodę, tak podobna do koloru jego oczu. Patrzących tak pięknie i czule kiedy byłam obok.
Jego błękitnych oczu.
Każde udarzenie wiatru było jak cios w twarz. Mocne i bolesne. Skostniałe z zimna ręce zacisałam na srebrnym naszyjniku w kształcie kruka . Doskonale pamiętam dzień w którym go dostałam. Kiedy po raz pierwszy poznałam smak jego gorzkich ust.
Błękit.
Kolejna fala uderzyła w brzeg zostawiając po sobie tylko wspomnienie w moim umyśle.
Ale i on był teraz tylko wspomieniem, tak wątłym i jak mgła. Ale wiedziałam że ono nigdy nie zgaśnie.
Mała iskierka nadzieji umarła razem z nim. Nie ma nic bez niego.
Nie ma nic bez błękitu jego oczu.
Zrobiłam krok w przód. Stałam na samym czubku skały, nad jeziorem na błoniach Hogwartu. Patrzyłam w wodę taką samą jak jego oczy. W ciągu sekundy podjęłam decyzję. Chciałam być jak najbliżej niego.
A potem słyszałam już tylko rozpaczliwe krakanie kruka.
_______________________________________
Wreszcie się na to odważyłam. Długo zwlekałam z założeniem bloga ale za sprawą paru osób stwierdziłam że nie mam nic do stracenia ;) Co do prologu to tylko on będzie taki "sielankowy".
Mam zaplanowane dużo akcji, mroku i krwi. Więc zapraszam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz